Poznaj branżę TSL – BBA Transport System

BBA transport system branża TSL
Zespół BBA Transport System

O aspektach pracy w branży TSL opowiedział Mariusz Żakiewicz – dyrektor działu transportu i spedycji w firmie BBA Transport System. Nie tylko jako specjalista w swoim fachu ale też pasjonat. Inicjator Akademii Spedytora – projektu dzielenia się wiedzą prowadzonego przy współpracy z Politechniką Warszawską.

Mariusz Żakiewicz Dyrektor Działu Transportu i Spedycji
Mariusz ŻakiewiczDyrektor Działu Transportu i Spedycji – BBA Transport System
Michał Jankowski: Jak rozpoczęła się Pańska przygoda z branżą TSL?

Mariusz Żakiewicz: Tak na prawdę, BBA Transport System, miejsce gdzie obecnie pracuję, to była moja pierwsza praca w logistyce. Pracę tu rozpocząłem zaraz po studiach, w 2007 roku. Kończyłem Wydział Transportu Politechniki Warszawskiej i naturalnym dla mnie było to, że będę szukał pracy w transporcie lub logistyce. Szansę dostałem właśnie w BBA Transport Systems.

Zaczynałem swoją karierę jako asystent działu spedycji. Na tym stanowisko pracowałem przez 4 miesiące. Następnie awansowałem na stanowisko Drogowego Spedytora Międzynarodowego. W 2009 roku, czyli po niespełna dwóch latach od zatrudnienia dostałem szansę zarządzania i budowy zespołu w dziale drogowym. Od tego czasu oprócz zadań operacyjnym, miałem powierzone także zadania managerskie.

Wraz z dynamicznym rozwojem firmy, a także jej struktury, 2 lata temu powierzone mi zostało stanowisko dyrektora działu transportu i spedycji. Od początku, oprócz transportu drogowego, z którego się wywodzę, odpowiadam także za transport morski, lotniczy i kolejowy. Dużą siłą napędową tych obszarów są oczywiście liderzy tych gałęzi: Ewa Bober, Sylwester Janda, Adam Izdebski oraz Marcin Samot. Tu jeszcze doprecyzuję, że jeżeli chodzi o transport kolejowy, jest to głównie import/export z i do Chin, czyli wykorzystanie szansy, która pojawiła się wraz z uruchomieniem tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku.

MJ: Wspomniał Pan, że wywodzi się z transportu drogowego. Proszę powiedzieć coś więcej o tym, o firmie – w czym specjalizuje się BBA TS.

MŻ: Słowem wstępu o firmie – istniejemy od 20 lat na polskim rynku. BBA jako grupa istnieje od 1998. W 2006 roku wyodrębniona została spółka zajmująca się tylko i wyłącznie logistyką i tak powstało BBA Transport Systems. Obecnie jesteśmy spedycją międzynarodową o globalnym zasięgu. Jesteśmy członkiem globalnej sieci WCA zrzeszającej profesjonalnych agentów spedycyjnych na całym świecie. Żeby móc do niej przynależeć musieliśmy przejść złożony proces akredytacji, który wiązał się także ze spełnieniem wielu wymogów. Tak jak już wspomniałem, działamy w czterech głównych gałęziach transportu. Jest to transport drogowy, głównie w ujęciu Europy Zachodniej tzw. Starej Unii. Realizujemy też zlecenia na wschód, ale na ten moment nie jest to kluczowy obszar naszej działalności drogowej. Dochodzą do tego transport morski i lotniczy w wymiarze globalnym, czyli Obie Ameryki -Północna i Południowa, Afryka, Australia no i oczywiście Azja. Transport kolejowy, jak już mówiłem, są to przewozy na linii Nowego Jedwabnego Szlaku do Polski, ale także z przedłużeniem dalej do Niemiec.

Należymy też do Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Lotniczych IATA –występujemy tu w charakterze IATA Agent Cargo. Jesteśmy także członkami Warszawskiej Izby Gospodarczej oraz Polskiej Izby Spedycji i Logistyki (PISiL). Na co dzień działamy wg systemu jakości ISO 9001:2015 oraz procedur GDP, czyli Dobrej Praktyki Dystrybucyjnej wymaganej przy przewozi farmaceutyków w temperaturze kontrolowanej.

MJ: Co było największym wyzwaniem, a co sukcesem w ostatnich latach?

MŻ: Jednym z większych wyzwań było wspomniane już przejście certyfikacji i akredytacji jako IATA Agent Cargo. Wielomiesięczny proces zakończył się sukcesem. Dało nam to dostęp bezpośredni dostęp do przestrzeni ładunkowych największych linii lotniczych świata. Przekłada się to wprost na naszą konkurencyjność w gałęzi lotniczej, gdyż eliminujemy tym sposobem zbędne ogniwa i pośredników. Za to też klienci cenią nasz serwis lotniczy.

Do sukcesów zaliczę na pewno stale rozrastający się zespół pracowników – zaczynając od spedycji oraz działu handlowego, poprzez działy administracji i marketingu, a kończąc na księgowości i IT. W ostatnim czasie dołączyło do nas ostatnio kilku świetnych specjalistów.

W BBA Transport System z satysfakcją także patrzymy na powiększające się portfolio naszych klientów. Są to zarówno niewielkie przedsiębiorstwa, ale także duże korporacje, których reklamy możemy oglądać w telewizji. Traktujemy to jako duży sukces.

MJ: Taki rozwój wymaga walki z silną konkurencją. Na co kładą państwo szczególny nacisk, gdzie leży przewaga konkurencyjna.

MŻ: Naszą przewagę konkurencyjną budujemy na wysokim poziomie świadczonych usług. Jednym słowem stawiamy na jakość. Jest to wartość, która ma duży udział we wszystkich naszych działaniach. To absolutna podstawa. To właśnie jakością, a nie ceną, sporo wygrywamy. Dla mnie jednym z mierników jakości w spedycji to informacja i jej przepływ. Szybkość i jakość informacji jest w spedycji sprawą kluczową. Przykładamy do tego dużo uwagi.

Drugi czynnik naszego sukcesu to budowanie relacji. Cały proces sprzedaży oraz zdobywania zaufania kontrahentów mamy oparty o tą właśnie wartość. Relacyjne podejście do prowadzenia biznesu i wsparcia naszych klientów, jest to też duże dzieło i zasługa naszego zespołu handlowego. Jego trzonem są tu Łukasz Witek i Mateusz Myszyński.

Na relacjach bazujemy także w kontaktach z podwykonawcami. Jest to także wieloletni proces zdobywania zaufania. Poza relacjami jest tu oczywiście też twarda selekcja wynikająca ze zobowiązań jakościowych narzuconych przez normę ISO 9001:2015. Nie można jednak zapominać, że nasi podwykonawcy są, można powiedzieć, w pewnym sensie naszymi klientami. Dzięki temu jesteśmy w stanie sprostać najtrudniejszym wyzwaniom i podjąć się najbardziej wymagających zleceń.

MJ: Może ma Pan w pamięci przykład takiego skomplikowanego projektu?

MŻ: W zasadzie tak – nawet z ostatnich dni. Mam tu na myśli duży projekt jak nam został powierzony. Obejmował on kompleksową obsługę, począwszy od odbioru towaru od nadawcy w Stanach Zjednoczonych, poprzez transport lotniczy do Frankfurtu nad Menem, a następnie transport drogowy przez Kraków do Świnoujścia. Zleceniodawcą była firma z branży poszukiwań sejsmicznych, a towarem sprzęt geologiczny. W przypadku tego transportu kluczowe było bezpieczeństwo samego ładunku ze względu na jego bardzo dużą wartość oraz jak najkrótszy czas dostawy. Szybkość dostawy była bardzo ważna, ze względu na optymalizację kosztów po stronie zleceniodawcy. Bardzo ważne było dobranie najszybszego rozwiązania transportowego. Odcinek w USA był realizowany przez naszego sprawdzonego agenta, dedykowanego właśnie na rynku Stanów Zjednoczonych. Na odcinku lotniczym wykorzystaliśmy przestrzeń ładunkową frachtowca Lufthansa Cargo na serwisie FLASH. Do transportu drogowego zaaranżowaliśmy trzy naczepy w podwójnych obsadach kierowców. To zlecenie kosztowało nas sporo czasu i energii, ale także satysfakcji. Wydzieliliśmy specjalny zespół, oddelegowany tylko i wyłącznie do obsługi tego procesu, gdzie na poszczególnych etapach włączały się kolejne osoby. Pierwsze skrzypce grał tu Patryk Pawlik.

Jednym z wyzwań było to, że przedmiotem transportu były urządzenia, które zawierały baterie. Cały transport podlegał więc regulacjom i restrykcjom przewozów niebezpiecznych – DGR w transporcie lotniczym oraz ADR w transporcie drogowym. Proces został przeprowadzony w pełni profesjonalnie, a towar został dostarczony terminowo. Transport zakończył się pełnym sukcesem. Tu jeszcze raz chciałem podziękować całemu zespołowi zaangażowanym w ten projekt.

MJ: Pracuje Pan w branży TSL od wielu lat. Jak z Pańskiej perspektywy wyglądały zmiany które ją dotknęły? Jakie trendy będą na nią wpływać w najbliższych latach?

MŻ: Wydaje mi się, że obecnie największym wyzwaniem jest rynek pracy. W najbliższym mi transporcie drogowym,  odczuwalny jest przede wszystkim jako deficyt zawodowych kierowców. Do tego dochodzą też nowe warunki legislacyjne, kolejne wymogi związane z płacami minimalnymi lub zakazami odbierania przerw weekendowych przez kierowców w kabinach samochodów. Dodatkowe ryzyko niosą ze sobą prace nad tzw. „Pakietem Mobilności” opracowywanym w strukturach Unii Europejskiej.

Branża TSL to jednak nie tylko transport drogowy. Są to inne gałęzie transportu, które także zmagają się z zapotrzebowaniem na specjalistów. Branża TSL to także działy logistyki naszych klientów. Tu także często słyszę o podobnych wyzwaniach związanych z rynkiem pracy.

Kolejny czynnik wpływający na branżę, to postępująca cyfryzacja i automatyzacja procesów. „Stara szkoła” korzystania tylko z telefonu i pracy z notatnikiem, którą jeszcze pamiętam, jest wypierana. Wszystko przenosi się na komunikację elektroniczną. Mailową, za pomocą komunikatorów, bądź platform elektronicznych, w tym przetargowych. Prowadzone są też prace nad zastosowaniem sztucznej inteligencji. Niektórzy się śmieją, że jak tak dalej pójdzie, to praca w relacji z „żywym człowiekiem” może być niebawem usługą premium

To, że pracujemy z ludźmi, mam nadzieję pozostanie na długo. Czynnik ludzki jest tu bowiem bardzo ważny. Idą za nim relacje. Żadna platforma tego nie wyprze.

Z kolei miejsce, w którym widzę dużą szansę dla całej branży TSL w Polsce, to Nowy Jedwabny Szlak. Jak się dowiedziałem podczas debaty podczas Kongresu Gospodarczego Europy Środkowej i Wschodniej, gdzie miałem przyjemność wziąć udział właśnie w panelu poświęconemu wymianie handlowej z Chinami, w koncepcji rządu chińskiego, na całym szlaku ma powstać kilka HUB-ów odpowiedzialnych za dalszą dystrybucję potoków ładunkowych. Jeden z głównych ma być zlokalizowany w Polsce. Myślę, że to duża szansa dla gałęzi drogowej.

MJ: Jak w tej perspektywie najbliższych lat planują państwo własny rozwój?

MŻ: Jest kilka ścieżek rozwoju, które w BBA rozważamy i podejmujemy. Jest to na pewno dalszy rozwój naszych kluczowych produktów, czyli transportu drogowego, morskiego, lotniczego i kolejowego. Poprzez rozwój mam tu na myśli zwiększanie naszego udziału w rynku w tych właśnie obszarach. Kolejna perspektywa rozwoju to Project Cargo, w którym odnosimy sukcesy i realizujemy też projekty, jednak nadal wolumen zleceń nie do końca nas zadawala. Chcemy to rozwijać. Myślimy też o wejściu w obszary logistyki, których jeszcze nie obsługujemy. Ciekawostką może tu być, że w KRS mamy wpisany transport kosmiczny – tak, transport kosmiczny. Pierwsze zlecenia dla branży kosmicznej mamy już za sobą. Co prawda to jeszcze nie transport kosmiczny, ale kto wie co nas czeka w przyszłości.

Oczywiście stawiamy także na rozwój naszego zespołu specjalistów. Planujemy tu wzrost poprzez zatrudnianie nowych pracowników, a także rozwój kompetencji osób już pracujących w BBA Transport System. Zespół to dla naszego przedsiębiorstwa i dla mnie osobiście podstawa. Zawsze to powtarzam.

Mocno też stawiamy na edukację własną, poprzez szkolenia wewnętrzne. Jeżeli chodzi o edukację to dużo dajemy także z siebie i kierujemy w stronę rynku TSL. Szkolimy naszych klientów oraz przyszłych logistyków. 

MJ: Edukacja jest jednym z filarów branży TSL. Państwa firma jest też twórcą i organizatorem Akademii Spedytora prowadzonej na Politechnice Warszawskiej. Jak zrodził się taki pomysł?
Akademia Spedytora Politechnika Warszawska
Akademia Spedytora – wręczenie certyfikatów – Politechnika Warszawska

MŻ: Pomysł na Akademię Spedytora i potrzeba jej powstania, to tak naprawdę opowieść o moich pierwszych krokach w branży TSL. Po studiach, trafiając do spedycji, było wiele rzeczy których musiałem uczyć się od podstaw. W tamtym czasie, panował też pewien mit. Otóż większość firm wymagała od kandydatów do pracy dwuletniego doświadczenia. Dla absolwentów studiów dziennych takich jak chociażby ja, był to warunek nie do spełnienia. Branża była przez to bardzo zamknięta i hermetyczna. Już pracując jako spedytor, a później odpowiadając za zespół i szkoląc pracowników doszedłem do wniosku, że wiedzę i umiejętności wymagane w pracy w spedycji można zdobyć o wiele szybciej. Wystarczy, że ktoś szczerze zechce się tą wiedzą podzielić. Postanowiliśmy więc tą wiedzą się dzielić.

Koncepcja Akademii Spedytora długo we mnie dojrzewała. Wielokrotnie rozmawiałem o zarysie projektu z prezesem BBA Transport System, Bartłomiejem Sujkowskim. W dużej mierze to on był też tu motorem napędowym i dużym wsparciem dla mnie.

Gdy w zeszłym roku podjąłem decyzję o uruchomieniu tego przedsięwzięcia, swoje pierwsze kroki skierowałem w naturalny sposób do mojej macierzystej uczelni, tj. na Wydział Transportu Politechniki Warszawskiej. Władze uczelni chętnie przystały na ten pomysł. Tak powstała akcja dzielenia się wiedzą. Na bazie naszych codziennych doświadczeń w spedycji zbudowaliśmy bloki tematyczne. W dotychczasowych edycjach były to: transport drogowy, morski, lotniczy, kolejowy, Project Cargo, przewozy farmaceutyków oraz sytuacje kryzysowe w transporcie. Główne założenie, a zarazem idea była taka, aby była to wiedza praktyczna przekazywana przez praktyków. Chodzi nam o to, żeby z pierwszej ręki przekazać wiedzę jak pracować w branży TSL, a zwłaszcza spedycji. Obecnie mamy za sobą dwie edycje, w ramach których przeprowadziliśmy 15 warsztatów, na których odnotowaliśmy frekwencję ponad 1300 uczestników.

MJ: Zajęcia prowodzane są nie tylko przez państwa pracowników, ale też gości specjalnych.
Akademia Spedytora - Lufthansa, Alfa Global, Safecargo, Airnet
Akademia Spedytora z udziałem Lufthansa Cargo, Alfa Global Airline Services, Safecargo, Airnet Services

MŻ: Tak. Z edycji na edycję coś poprawiamy, dokładamy nowe bloki, zapraszamy nowych specjalistów.Pierwsza edycja opierała się tylko o nasze wewnętrzne zasoby, jeżeli mogę tak powiedzieć. Wzięli wtedy udział Michał Pastwa, Kamil Korab, Marcin Marchewka, Ewa Bober, Adam Izdebski, Marcin Samot. Jeden w warsztatów, ten dotyczący transportu drogowego, miałem przyjemność poprowadzić osobiście.  

Udział zewnętrznych specjalistów to wynik zbudowanej relacji z naszymi partnerami, a także ich chęć podzielenia się własnymi doświadczeniami. W taki oto sposób na Akademii Spedytora, znaleźli się także specjaliści z innych czołowych firm branży TSL. Byli to Agnieszka Urbańska z Lufthansa Cargo, Magdalena Przedpełska reprezentująca Alfa Global Airline Services, Safe Cargo pod postacią Łukasza Kowalczyka oraz kierowniczka Airnet – Marta Kantorowska-Śliwa.

Gościem specjalnym, który wzbudził też duże zainteresowanie był Bogdan Sosnowski, były dyrektor sprzedaży w kanale zewnętrznym operatora komórkowego PLAY. Podczas jednego z bloków mówił jak odnieść sukces sprzedażowy w TSL. Przy kolejnym warsztacie szkolił jak z sukcesem przejść przez proces rekrutacji. 

W kolejnej edycji, z którą startujemy po wakacjach, szykujemy kolejne niespodzianki. Nie chcę na razie zdradzać szczegółów. Jednak niezmiennie naszą ambicją w ramach tego projektu jest dostarczanie merytorycznych i praktycznych treści na najwyższym poziomie. Chcemy ułatwić start młodym logistykom i przekazywać wiedzę, którą mogą od razu zastosować w praktyce.

MJ: Na zakończenie – jakie rady dałby Pan właśnie takiej młodej osobie na początku kariery?

MŻ: To trudne pytanie. Trochę filozoficzne. Pierwsza rzecz jaka przychodzi mi tu do głowy to równomierny rozwój umiejętności twardych i miękkich. Mówię to, znowu odnosząc się do siebie. W przypadku studiów na uczelni technicznej w naturalny sposób wyrobiłem w sobie analitykę i wyszkoliłem umiejętności „twarde”. To gdzie musiałem się rozwinąć, to umiejętności miękkie. Tu jest właśnie moja wskazówka dla absolwentów kierunków technicznych, jak np. logistyka czy transport, aby równolegle rozwijali właśnie umiejętności miękkie.  Mam tu na myśli umiejętności komunikacji, prezentacji czy empatię. Każda z nich w przyszłosci zaprocentuje, zwłaszcza przy współpracy z innymi ludźmi.

A praca z ludźmi ma tu olbrzymie znaczenie. Na każdym z warsztatów w ramach Akademii Spedytora mam zawsze na początku taki kilkuminutowy blok, podczas którego przedstawiam BBA Transport System. Przy okazji prezentuję nasze certyfikaty i referencje. Za każdym razem tą część kończę zdjęciem naszego zespołu. Bo wiem, że za tymi wszystkimi certyfikatami i  referencjami klientów stoi praca ludzi, praca naszego zespołu. To ich zasługa, że jesteśmy tu gdzie jesteśmy. Certyfikaty i referencje to pochodna ich pracy i zaangażowania. Jestem im za to bardzo wdzięczny.

Na koniec rzecz może się wydać trywialna, a mianowicie bycie otwartym na nowe doświadczenia, w tym także porażki. Poszukiwanie i chęć zdobycia nowych doświadczeń jest bardzo ważną cechą. Łączy się ona dla mnie z odwagą. To bardzo wartościowa cecha nad którą warto pracować. Jeżeli chodzi o porażki, to właśnie z nich, a zwłaszcza ze sposobu radzenia sobie z nimi często płynie nauka. Może czasami bolesna, ale zawsze ważna nauka.

Autor: Michał Jankowski

Specjalista ds. spedycji. Od ponad 5 lat zawodowo związany z drogową spedycją międzynarodową. Prywatnie miłośnik branży TSL, pasjonat wystąpień publicznych oraz dzielenia się wiedzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *